/> W Puszczy: Rozdział 5

Nutki :)

środa, 30 lipca 2014

Rozdział 5

Khati, khati, khati. Słowo to odbijało się echem w mojej głowie. Co ja o nich właściwie wiem? Tylko tyle co z legend i bajek dla dzieci. Czyli nie za wiele zwarzywszy na to że większość to pewnie bujdy. Kiepsko.
- Przepraszam ale khati to przeciesz tylko legendy i bajki. One nie istnieją. To bujda. - powiedział Rian jakby czytał mi w myślach i mówił do małego dziecka.
- To że mało o nich wiesz nie znaczy, że nie istnieją Rain - odpowiedziała mu królowa. Ledwo powstrzymałam chihot. - Po za tym legendy zawsze zawierają ziarno prawdy. Owym ziarnem jest istnienie khati. Są one bardzo potężne, przebiegłe i tajemnicze. Nie wiemy o nich za wiele lecz na pewno władają Czarną magią i są w tym bardzo dobre od urodzenia. Więc chyba oczywiste, że tylko łącząc się ze smokami możemy je zwyciężyć, a do tego trzeba się przygotować. Airo jak już mówiłam oficialnie zostajesz króleską wysłanniczką i od teraz - przypieła mi broszke w kształcie Wielkiego Dębu - symbolu puszczy - będziesz mogła mówić i jeździć na spotkania w moim imieniu. Jesteś od teraz bardzo ważną osobą. A ty Rainie - przyczepiła mu wstążke w kolorach puszczy czyli zielonym i brązowym - pędziesz jej pomocnikiem.
- Czyli co będę robił? - spytał wyraźnie zaciekawiony Rain.
- To co ona ci rozkaże na przykład noszenie bagaży, czy przygotowanie obozu - okej teraz nie udało mi się powstrzymać chichotu. Mam własnego pomagiera który musi robić wszystko co mu karze i w dodatku jest nim Rain! Cóż za wspaniały dzień!
- Musimy jeszcze omówić waszą trasę. Wśród ludzi są zwolennicy khati więc musicie uważać. Niektóży nawet uwarzają ich za bogów i czczą ich nad rzeką Tich i na pustyni a więc musicie iść pieszo. Najpierw musicie jeszcze odwiedzić stolice ludzką Aiham i zameldować się u króla Ithrama. Zaopatrzy was w rzeczy potrzebne na dalszą podrórz. Dalej prostą drogą do Torki bez zatrzymywania się w żadnym innym mieście. Powinno wam to zajądź około tygodnia. Macie tam zarezerwowaną łódź w jedną strone. Sorry ale musicie wrócić na Smokach. Jak już ich dolecicie na naszą wyspe przylećcie prosto do mnie. Co dalej powiem jak wrócicie, a narazie idźcie spać wyruszacie z samego rana. Spotkamy się przy Bramie Arga. Hain.
- Hey hant bey hain -
odpowiedziałam tradycyjnie na porzegnanie królowej.
- Hin miain dey hain - dodał Rain. Może jest wrednym ogrem ale głupi to on nie jest. Wie jak sie podlizać. Gorzej, że królowej się nie podlizulie, bo to nic nie daje. Wychodze z pałacu i kieruje się prosto do domu, lecz jakimś cudem nagle znajduje się wśród konarów mojego kochanego dębu. Ukołysana wiatrem zasypiam.
                         * * *
Budze się wraz z pierwszymi promieniami słońca. Ide do domu lecz w trakcie drogi dostrzegam królową idącą w tym samym kierunku. Podchodze do niej starają się zachować luźny wyraz twarzy jakbym codziennie chodziła we wczorajszych ciuchach o wschodzie słońca w strone własnego domu. Królowa jednak nie zadawała zbędnych pytań powiedziała po prostu:
- Chodź za mną.

2 komentarze:

  1. No to tak:
    Popracuj nad ortografią i interpunkcja, bo to jest Twoja słabość w tym opowiadaniu.
    Popraw sobie w rozdziale 3:
    Jest 4.10, a Plac już jest pełen zaciekawionych elfów(...) Teraz gdy o równej 4.00 wchodzi .
    To nie ma sensu C:
    Opowiadanie bardzo ciekawe i bardzo mi się podoba C:
    Czekam na next C:
    Powiadamiaj mnie o nextach tu: http://ask.fm/AltariaFelice
    Byłabym Ci wdzięczna C:
    Pozdrawiam, Altaria!

    PS: Wyłącz weryfikację, bo przez to nie chcę się dodawać komentarzy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaraz wszystko zrobie
      Dziękuje i pozdrawiam!
      :***

      Usuń