/> W Puszczy: Rozdział 1

Nutki :)

poniedziałek, 14 lipca 2014

Rozdział 1

- Wiem że tam jesteś, schodź - mówie do mojego starszego brata który próbował się do mnie podkraść.
- Jak ty to robisz?- spytał gdy wreszczie schodni z drzewa.
- Jeśli łazisz jak ogr to nie spodziewaj się że cię nie usłysze Kiriam - odpowiedziałam wiedząc że on nienawidzi takich nie-odpowiedzi. Tak naprawde był na drugim miejscu w Puszczy co do skradania się na drzewach. Pierwsza jestem ja.
- Komiczne - prychną - a tak na serio? Jak ty mnie zauwarzyłaś? Aira gadaj!
- Lata ćwiczeń - żekłam śpiewnie.
- Mówi to najmłodsza osoba w Puszczy - odparł tym samym tonem.
- Mówi się ostatnia nadzieja Puszczy. Ciężko zapamiętać?
Ale miał rację. Jestem najmłodsza w całej Puszczy. Choć nie mówi się o tym dużo dziwne że wszyscy młodzsi ode mnie znikneli lub zostali zabici w tajemniczych okolicznościach. Było ich 10. Każdy zginął w inny sposób. Jeśli jeszcze nie wiecie elfy żyją zwykle wiecznie. Ale jestem nie tylko najmłodsza ale też najzdolniejsza i nie mówie tego, bo jestem jakąś samochwałą lecz dlatego ,że co dziesięć lat zjeżdża się cała puszcza i przechodzi przez tor przeszkód który ma za zadanie wychwycić mistrzów danej dziedziny i ewętualnie ich w przyszłości wykorzystać ,a ja jestem pięciokrotną zwyciężcynią w każdej konkuręcji czyli między innymi: wspinaczce, strzelaniu z łuku, pływaniu w pław i łodzią oraz skradaniu. Nikt nie może w to uwierzyć od czasu mojego pierwszego zjazdu ale wszyscy się już przyzwyczaili. Znaczy wszyscy prócz mojego brata. Kiriama który ciągle próbuje mnie zaatakować lub przestraszyć. A skoromowa o moim bracie i o mnie to jesteśmy prawie identyczni. Różnimy się chyba jedynie długością włosów i delikatnie sylwetką. Mamy tak czarne ,że wręcz granatowe włosy, żadkie wśród elfów niebieskie oczy, 1,70 wzrostu i wąskie usta. Gdyby nie długość włosów pewnie by nas mylili. Za to charaktery mamy zupełnie inne. On myśli, że samymi ćwiczeniami osiągnie sukces. Za to ja jak większość co dzień snuje zaklęcia które jednoczą mnie z Puszczą dzięki którym ptaki nie uciekają gdy wchodze na drzewa a te się nie uginają. Także często medytuje jak z tym momęcie tylko przerwał mi Kir. Wiem że znów nie wpadne w tak głęboki trans z resztą więcej niż raz to niezdrowo. Tak przynajmiej sobie wmawiam gdy mi się nie chce lub gdy ktoś mi przerwie. Idę więc lasem do domu w starym, mocnym buku. Mój dziadek sam go wyczarował co nie jest proste. Jako ,że posiadanie więcej niż jednego dziecka jest żadkie zwykle nie ma problemu z domem lecz jest ogólnie przyjęte że pierworodny przejmuje dom więc będe mogła spełnić marzenie i mieć dom w dębie na obrzeżach miasteczka. Niewiem czemu ale samo patrzenie na niego daje mi poczucie bezpieczeństwa. Lubie pod nim siedzieć i się wyciszyć albo wchodzić na niego i słuchać ptaków lub patrzeć na inne elfy chodzące daleko ode mnie. To moje ulubione miejsce w całej Puszczy. Niestety teraz muszę iść do domu na obiad. Nie to że nie jestem głodna, bo jestem, tylko z chęcią spróbowałabym czegoś innego, lecz my elfy jesteśmy wegetarianinami. Żadnego mięsa do jedzenia, żadnych polowań. Musze się zadowolić tym co jest, bo wybrzydzanie całą wieczność zrobiłoby się pewnie nudne. Weszłam akurat gdy moja mama Haia podawała do stołu. Jakieś owoce, jakaś sałatka i kilka orzechów. Czyli praktycznie to co zwykle. Nasz obiad jak zwykle odbywa się w milczeniu. Gdy kończe ide na ten właśnie dąb i spędzam tam w spokoju 3 godziny.
Po powrocie do domu poszłam do łóżka wpaść w trans czyli nasz odpowiednik snu. Nie potrzebujemy wiele wypoczynku. Dlatego wstaje gdy słońce wystawia dopiero pierwsze promyki. Jest poniedziałek więc idę do szkoły. Ogólnie do szkoły musze chodzić do 60 roku życia. Rzecz jasna dalsza nauka też jest możliwa. Szkoła znajduje się przy Placu głównym niedaleko od mojego domu. Dziś mam historie Puszczy, praktyke magii, teorie magi i ćwiczenia. Na ćwiczeniach nauczyciel dał mi do pary w ćwiczeniach chłopaka który nienawidzi wszystkiego i wszystkich- Raina. Mnie szczegulnie, przez to że jestem najlepsze we wszystkim co robi się na zjazdach za to on ma zwykle 2-4 miejsce. Dziś okazał to robiąc mi zawsze na przekór. Podczas wspinaczki złamał mi gałąź lecz utrzymałam równowage czym go zirytowałam. Sprawiło mi to wielką przyjemność. Po tym męczącym dniu ide wkońcu spać. Rano wychodze na poranny spacer gdy widze zbiodowisko przy głównej drodze. Widze królową lecz nie jest sama. Prócz strażnika ktoś za nią szedł. Człowiek. Co człowiek robi w Puszczy? I to w dodatku z królową? Przeciesz ludzie mają zakaz pojawiania się tutaj. To musi być coś naprawde ważnego. A tutaj ciekawe i niewyjaśnione żeczy to rzadkość.


4 komentarze:

  1. *Szczególnie :) Rozdział bardzo dobry,tylko czy mogłabyś zwrócić uwagę na ortografię ? Dużo lepiej by się czytało :)

    OdpowiedzUsuń