/> W Puszczy: Rozdział 8

Nutki :)

sobota, 24 stycznia 2015

Rozdział 8

- Pan Wielkoduszny? Serio? Wolałbym Bohater albo Gabriel-Złote serce, lub...
- Gab-debil?- podsunęłam Gabrielowi. Jeny jaki on durny! Przecież nie musiał! Wytrzymam bez snu trzy razy dłużej niż on! Choć teraz bardziej mi szkoda Tiary niż tego imbecyla! Ten biedny konik teraz zamieni się w łóżko! Będziemy szli dwa razy wolniej! Jaki z niego dureń! Jaki on... kochany.
- Dziś ja biorę pierwszą warte, ty drugą, a Rain ostatnią. Idziemy.
- Dobrze, Szefowo! - zasalutowal Ga...Gab...riel. Gabriel.
- Taaa... -jęczał Rain gdy pakował plecak. Tym sposobem dwa dni później stanęliśmy u bram Aiham. Były wielkie i potężne tak samo jak mury otaczające miasto, miały różne zdobienia, a z wież czujnymi oczami obserwowali nas wartownicy. Wszystko wyglądało pięknie i groźnie. Napawałam się tym pięknem, gdy podszedł do nas jeden ze strażników bramy i rzekł:
- Kim jesteście i czego chcecie?- ton, którym to powiedział, sprawił, że chciałam, by od razu pożałował, że tak sie uniósł
- Jestem Aira, Królewska Wysłanniczka- pokazałam broszkę- nosicielka Dębu. To- tu pokazałam Raina- mój pomocnik Rain.
- A ja- powiedział Gabriel- jestem wysłannikiem naszego króla, do którego właśnie przyszliśmy. Aira ma wiadomości od swojej Królowej.- mina strażnika od razu się zmieniła. Kazał otworzyć nam bramę i główną drogą pojechaliśmy prosto do zamku. Widać było, że obecność elfów w mieście wywołuje takie samo zdziwienie, jak ludzi w Puszczy. Przed schodami zamku znów nas zatrzymano, lecz zaraz na schodach pojawił się król. Pierwszy raz go widziałam i miło się zaskoczylam. Wyglądał przyjaźnie, był dość niski, dość gruby i miał prawie idealnie okrągłą twarz, na której gościł wielki uśmiech. Chwilę na nas popatrzył i powiedział donośnym głosem:
- Wreszcie przybyliście! Witam was serdecznie! Wchodcie, wchodcie!- tak jak kazał, weszliśmy za nim najpierw na schody, potem na okazały korytarz. Na każdej ścianie widniały wspaniałe wzory na przemian z przepięknym obrazami.
- Na pewno jesteście głodni! Chodźcie do jadalni! Obiad już czeka!- i zaprowadził nas król do jadalni. Był w niej długi stół i wiele krzeseł, lecz tylko sześć nakryć. Zdziwiłam się. Przecież było nas czworo. Król jakby czytał mi w myślach powiedział- Przybędzie też moja żona i mój syn. Nie macie nic przeciwko temu? Na pewno nie. Gabriel już ich dobrze zna, tak samo jak zamek, więc was potem oprowadzi, bo ja mam dużo obowiązków. Siadajcie, siadajcie!- za namową króla usiadłam. Miejsca były podpisywane, więc nie miałam wyboru i usiadłam obok miejsca podpisanego Dark. To pewnie królewski syn. Hmmmmm... ciekawy wybór imienia. Takie mroczne. Właśnie gdy to pomyślałam, do sali wszedł na oko 16-letni chłopak. Miał czarne włosy, czarne oczy i bladą skórę. Tworzyło to oszałamiający efekt. Spojrzał na mnie tajemniczo, uśmiechnął się i zasiadł na krześle obok mnie. Wreszcie zrozumiałam wybór imienia. Pasowało do niego idealnie. Zaraz po nim weszła wysoka i smukła kobieta o srogim wyrazie twarzy. Zapewne królowa. Gdy zajęła swoje miejsce, król zadzwonił dzwoneczkiem, a służba przyniosła jedzenie. Wszędzie było mięso. Czułam się oburzona. Przecież ogólnie wiadomo, że elfy nie jedzą mięsa! Jeszcze ktoś bezczelnie nałożył mi mięso na talerz! Skrzyżowałam ręce na piersi i wpatrywałam się w innych. Rain zrobił podobnie. Król zdawał się tego nie zauważać, a królowa uśmiechała się kpiąco. Książę powiedział:
- Ojcze...
A ten gdy spojrzał na mnie i Raina zaśmiał się
- A więc to prawda! Wy nie jecie mięsa! Służba! Przynieś sałatki!
I ludzie wnieśli wreszcie jedzenie godne elfów. Ci ludzie są dziwni. Co ich tak śmieszyło? To nie było zabawne. To było niemiłe. To był pokaz braku szacunku dla mojej kultury.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz